„Od wielkiego pnia do małej deski”
Treść
Celem wyprawy było poznanie drogi, jaką musi przebyć drewno, zanim trafi do naszych domów w postaci mebli, papieru czy zabawek.
Gdy dotarliśmy na miejsce, przywitał nas pan Marian, który na wstępie przypomniał wszystkim o zasadach bezpieczeństwa. Każdy z nas musiał uważnie patrzeć pod nogi i nie zbliżać się do pracujących maszyn. Pierwszym punktem zwiedzania był plac, na którym składowane są potężne, surowe pnie drzew przywożone prosto z lasu. Trzecioklasiści byli pod ogromnym wrażeniem ich wielkości i ciężaru. Uczniowie uczyli się rozpoznawać gatunki drzew po kolorze i strukturze kory, a także liczyli słoje na przekrojach pni, aby dowiedzieć się, ile lat miało dane drzewo.
Następnie przeszliśmy do serca tartaku – hali produkcyjnej. Tam zobaczyliśmy ogromne traki, które z niesamowitą prędkością i precyzją cięły wielkie kłody na równe deski i belki. W całej hali unosił się przepiękny, intensywny zapach świeżego drewna i żywicy. Dowiedzieliśmy się również, do czego służą ogromne suszarnie oraz co dzieje się z trocinami i korą, które zostają po obróbce – okazało się, że w tartaku nic się nie marnuje! Odpady pokonują dalsza drogę i służą jako produkt do wytwarzania płyt i pelletu. Kolejną fascynującą stacją były ogromne zbiorniki przypominające baseny z ciemnym płynem służącym do impregnacji drewna. Uczniowie od razu skojarzyli, że zielonkawe belki, które widują na placach budowy albo przy konstrukcji dachów, to właśnie drewno, które przeszło taki proces w tartaku. W tym miejscu bardzo dziękujemy właścicielom oraz pracownikom tartaku Forenda w Ochotnicy dolnej za umożliwienie nam odbycia tak fascynującej lekcji i poznania specyfiki kolejnych zawodów.
Od huku maszyn i pachnących trocin, skierowaliśmy się w miejsce, gdzie czas się zatrzymał… do zabytkowego zespołu młynarskiego Stanisława Mazurka w Ochotnicy Dolnej. Choć ten historyczny młyn wodny z około 1870 roku jest już nieczynny, stanowi wspaniałe żywe muzeum. Uczniowie z zapartym tchem oglądali dawną konstrukcję i zachowane w środku oryginalne, kompletne wyposażenie młyńskie oraz wielkie, kamienne żarna. Dowiedzieli się, że dawniej cały ten skomplikowany mechanizm, wraz z niefunkcjonującym już dziś tartakiem i spichlerzem, napędzała siła wody za pomocą kół wodnych.
Niezwykłą atrakcją było wejście do starej, drewnianej chałupy młynarza, która wchodzi w skład całego gospodarstwa. Przekraczając jej próg, trzecioklasiści poczuli się, jakby przenieśli się wehikułem czasu o sto lat wstecz. Mieli okazję zobaczyć tradycyjną izbę, dawne meble oraz codzienne sprzęty domowe, których używali nasi pradziadkowie. Najwięcej emocji wzbudziło spotkanie z panem Stanisławem i wysłuchanie opowieści z czasów, kiedy jako mały chłopiec pomagał swojemu ojcu w młynie i na tartaku, a później już, jak samodzielnie obsługiwał te urządzenia, aż po czasy, kiedy pojawiła się elektryczność
To był niezwykły dzień obfitujący w różnorodne doświadczenia i wywołujący w nas niezapomniane emocje i wspomnienia.